ZAMEK LIPOWIEC W BABICACH

Babice, to wieś i gmina ulokowana między południową częścią Garbu Tenczyńskiego, a doliną Wisły. Znajduje się tutaj Zamek Lipowiec, utworzony w systemie Orlich Gniazd.

 

Zwiedzanie Lipowca

Samochód najlepiej zostawić tutaj.  Około godziny 8 w niedzielę, parking świeci pustkami. Tutaj trochę trzeba wyjaśnić: skansen i parking znajdują się w Wygiełzowie, zamek natomiast w Babicach. Zwiedzanie można zacząć od skansenu a potem iść na zamek, jednak my kierujemy się najpierw na zamek, zanim nie ludzi mało, a nawet brak.

Kierujemy się ul. Parkową, po kilkuset metrach wita nas drogowskaz. Od tej pory droga wiedzie ciągle pod górę, początkowo przez uliczkę pomiędzy domami mieszkalnymi, a potem przez bukowy lasek, wzdłuż fosy nad którą kiedyś był drewniany most. Przechodzimy przez bramę, naszym oczom ukazuje się podzamcze otoczone niewysokim murem, a po prawej ruiny zamku. Wielkość robi wrażenie, dodatkowo ponad mury zamku wznosi się wieża. Na podzamczu nie ma nikogo oprócz nas i kota który chodzi po murach dokładnie się nam przyglądając.



Dopiero przy bramie sprawdzane są bilety i cały zamek do naszej dyspozycji.
Przechodzimy przez sień wjazdową na której widnieje wmurowana płyta na 300 rocznicę odsieczy wiedeńskiej.  Ze sieni wchodzimy na niewielki dziedziniec.  Znajdują się tu m.in.: wozownia, skarbiec, jadalnia, kuchnia i studnia.



Kierując się na piętro, trafiamy do apartamentów biskupich, gdzie obecnie znajduje się wystawa prezentująca historię zamku. Obejrzymy tu także pomieszczenie w którym była kaplica. Nie ma ona podłogi, więc jest to, to samo pomieszczenie w którym jest skarbiec. Zobaczymy też lazaret i cele poprawcze, oraz więzienne.

W jednej z nich za zamkniętymi drzwiami, przez otwór zobaczyć możemy celę Franciszka Stankara (Francesco Stancaro) włoskiego duchownego, który był zwolennikiem reform w kościele, co oczywiście nie spodobało się kościołowi. Postanowiono go zamknąć, jednak było to chyba dla niego dobrym wyjściem z całego zamieszania, gdyż w celi dalej kontynuował swoje poglądy zapisując je w spokoju.

Jak głosi legenda, córka nadzorcy więzienia, zakochała się we wspomnianym Franciszku. Nosząc mu prześcieradła, z których zsunął się przez okno, przyczyniła się do jego ucieczki. Miała ona następnego dnia dołączyć do ukochanego, ale cały plan wyszedł na jaw. Kiedy jej ojciec się o tym dowiedział,  zabronił opuszczać jej zamek. Zdesperowana zakochana, włożyła suknię ślubną i rzuciła się z wieży. I tak została Białą Damą, która według legendy ukazuje się na murach zamku.

Cela Stankara

Taka to smutna historia. Zwiedzającego który nie spodziewa się niczego w komnacie, postać siedząca na krześle może przestraszyć. Jest bardzo realistyczna, wszelkie przybory i wystrój sprawiają wrażenie, że postać na krześle za chwilę odwróci głowę w kierunku okienka przez które go oglądamy.

Cała sień i reszta otwartych cel mają zamknięte drewnianymi okiennicami okna. Lekko strzelające promienie słońca, przez szpary w okiennicach potęgują moc legendy i wyobrażenie tego co działo się pomiędzy murami.



Istnieje jeszcze legenda, która głosi, że około północy w okolicy zamku pojawia się czarna kareta zaprzęgnięta w sześć koni. Kieruje się w stronę dziedzińca, na którym wysiada biskup, kat i skazany. W momencie kiedy kat chce ściąć skazanego, uderza piorun, a wszystkie zjawy znikają.

Od teraz zwiedzanie wymaga zachowania szczególnego bezpieczeństwa, tym bardziej jeżeli zwiedzamy z małymi dziećmi. Będzie potrzebna im pomoc w wejściu na metalowe schody, korytarz i drabinę przy tarasie. Osoby starsze nawet tam nie wchodzą!

Po obejrzeniu piętra, wchodzimy do pomieszczenia gdzie są metalowe schody. Jest stromo, i trzeba się przyłożyć do zapewnienia bezpieczeństwa sobie jak i 3-latkowi który jest ciekawy co znajduje się na górze.

Następnie wchodzimy do środka wieży. Przed nami kręte, wąskie schody prowadzące na szczyt wieży. Na górze musimy pokonać jeszcze jedną drabinę prowadzącą na taras widokowy. Jest jeszcze trudniej niż przy metalowych schodach, ale szkoda nie wychodzić dla takich widoków.



Panorama na Zator, Oświęcim, Beskidy, czy Tatry w przejrzystym powietrzu, to coś wspaniałego. Chwila na górze i czeka nas droga powrotna w dół. Wychodzimy z zamku i po raz kolejny utwierdzamy się w tym, że na zwiedzanie wybrać się najlepiej rano. Zamek był pusty, a na schodach do wieży i tak zmieści się tylko jedna osoba. Po drodze powrotnej mijamy już kilka osób.


Strona zamku

Strona muzeum


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.